wtorek, 18 września 2012

Rozdział 4

Uśmiechnęłam się. Nie wiedziałam co powiedzieć albo co zrobić. Patrzyłam chłopakowi w oczy. Niall czekał na jakąś moją reakcje.
-Słyszałaś? Podobasz mi się....
-Niall..-zaczęłam smutnym tonem. Chłopak chyba pomyślał że chcę mu dać kosza bo mi natychmiastowo przerwał.
-Twój uśmiech, twoje włosy, twoje oczy, twoje usta...to wszystko mnie do ciebie przyciąga. Proszę...nie odtrącaj mnie. Wiem że wolisz Zayna. On jest we wszystkim lepszy, ale ja się będę starał. Tylko daj mi szansę...
-Co ty wygadujesz? On nie jest we wszystkim od ciebie lepszym. Uwierz w siebie. A co do szansy...Niall...-oparłam ręce o jego tors- Znam cię od...która godzina?
-Czwarta rano-odpowiedział chłopak. Zamurowało mnie. Miałam wrażenie że jest dopiero północ.
-Więc znam cię osiem godzin...niby wiemy trochę o sobie...ale to za mało..
-Dobrze-powiedział zrezygnowany. Spojrzał na mnie. Zdjął z siebie swoją bluzę i położył mi ją na ramionach. Uśmiechnęłam się do niego. Włożyłam ręce w rękawy.
-Dzięki...-spojrzałam w ziemie. Miałam wyrzuty sumienia że powiedziałam mu to co powiedziałam. Teraz chciałam zmienić decyzje, widząc te jego smutne oczy...
-Odprowadzić cię do domu? Czy chcesz wrócić do klubu?-czułam na sobie jego wzrok.
-Ja..nie musisz mnie odprowadzać...to daleko...sama się przejdę do domu-zaczęłam się jąkać.
-Nawet nie ma mowy. Jeszcze ci się coś stanie. A i ja będę spokojniejszy-powiedział stanowczo chłopak. Zaczęliśmy iść w stronę mojego domu. Z tego co wiem to godzina drogi ale skoro on chciał to ja nie mam nic przeciwko.
-Nie jest ci zimno?-zapytał chłopak z troską.
-Nie-skłamałam. Szłam patrząc na swoje nogi. Irlandczyk chyba zauważył że kłamię bo mnie wtulił w siebie.
-Kurcze..głupio mi. Jest tak zimno..a ty nie dość że sam marzniesz to się jeszcze tak o mnie troszczysz....-wyszeptałam.
-Nie ma czemu. Mi nic nie będzie-musnął mój policzek. Miałam coraz większe wyrzuty sumienia. Całą drogę rozmawialiśmy. Miałam wrażenie że Niall celowo dawał takie tematy abyśmy dowiedzieli się czegoś więcej o sobie. Po czasie, który bardzo szybko nam zleciał byliśmy na miejscu. Spojrzałam na chłopaka, który próbował  ukryć przede mną zmęczenie.
-Niall...wiesz ze ja cię w takim stanie nie puszcze?-pociągnęłam go za rękę. Weszłam cicho do domu, ciągnąc blondyna za sobą-Tylko musimy być cicho bo nie mieszkam przez jakiś czas sama...
-Mhm...-chłopak wtulił sie w moje plecy, gdy zdejmowałam buty. Zaczął delikatnie całować moją szyję. Spojrzałam na niego. Było widać że jest lekko pijany, ale wie co robi. Odepchnęłam go lekko.
-Dobra..gdzie by cię położyć spać...-zaczęłam się zastanawiać-Wiesz...albo kanapa w salonie albo razem ze mną...bo w dwóch pokojach gościnnych już są dwie osoby...mam jeszcze jedną sypialnię..ale tam jest łóżko popsute..bo skakałam po nim...więc co wybierasz?-zapytałam go.
-Hmmm...z tobą-musnął mój policzek. Zaśmiałam się.
-Ale masz być grzeczny...ja idę do łazienki się ogarnąć..jak chcesz to jest jeszcze jedna...na przeciw mojego pokoju-zaśmiałam się. Weszliśmy na górę. Pokazałam chłopakowi gdzie jest łazienka. Poszłam do pokoju. Zdjęłam jego bluzę. Położyłam ją na łóżku. Weszłam do łazienki. Umyłam się i przebrałam w piżamę. Włosy związałam w warkocza. Stanęłam przed lustrem i zaczęłam zmywać resztkę makijażu. Gdy skończyłam weszłam do pokoju. Na łóżku siedział Niall. Wyglądał bardzo czarująco. Miał na sobie tylko czarne bokserki z jakimś napisem, którego wolałam nie czytać. Jego włosy były całe mokre i rozczochrane. Uśmiechał się do mnie łobuzersko. Usiadłam obok niego. Zerknęłam na zegarek, który wskazywał szóstą rano.
-Chyba trzeba by było się wyspać-powiedziałam ziewając.
-Chyba tak...-potwierdził Irlandczyk. Położyliśmy się i nie wiadomo kiedy zasnęliśmy.

Gdy się obudziłam była czternasta. Spojrzałam na chłopaka, który spał obok mnie i się do mnie tulił. Zaśmiałam się. Musiało to ciekawie wyglądać. Jak ktoś by nas teraz zobaczył, wziąłby nas za pare. Zamknęłam oczy i myślałam. Znam go tylko dzień..ale może dać mu szansę? Przy żadnym innym chłopaku nie czuję się tak jak przy nim. Chyba powinnam z nim porozmawiać. Tylko pewnie jak będę miała zacząć mówić zawstydzę się i nie wyduszę ani słowa. Trudno. Oczy chłopaka zaczęły się otwierać.
-Hej-szepnął i z powrotem zamknął oczy, ponieważ raziły go promienie słoneczne.
-Siemka..wyspałeś się?-zapytałam miło.
-Jak nigdy-zaśmiał się blondyn.
-Chciałam z tobą porozmawiać..o..nas...-zaczęłam. Nie, Nie mogę stchórzyć..nie teraz! Caitlin ogarnij ten swój tyłek i gadaj.
-Tak?-zapytał chłopak pełen nadziei. Ja nie umiałam nic powiedzieć, więc go tylko pocałowałam.
-Kocham cię-wyszeptał chłopak prosto do mojego ucha.
-Ja...ja ciebie też-wyszeptałam. ,,Chyba'' dodałam w myśli.
------------------------------------
Masz i się ciesz! więc..dzisiaj dodałam dwa..więc nie wiem czy jutro dodam..ale coś się wymyśli..wiem że krótki i marny..al jestem już zmęczona i nie mam pomysłu
do następnego ;*

Rozdział 3

Z auta wyszło czterech przystojnych chłopaków. Każdy z nich powiedział swoje imię.
-A więc chłopcy..to moja dziewczyna..Caitlin-zaśmiałam się.  
-Że kto proszę? Coś chyba niepoinformowana jestem. Nie wiedziałam że jestem w kimś zakochana albo ze mam chłopaka...więc kim jesteś?-spytałam mulata. Jego koledzy wybuchli śmiechem.
-No Zayn..to wpadłeś...-poklepał go po ramieniu Louis i zaczął się śmiać.Wszyscy zaczęliśmy się śmiać, a policzki Zayna przybrały czerwony kolor. Czułam na sobie kogoś wzrok. Spiorunowałam wszystkich wzrokiem. Louis grzebał coś w telefonie, Liam zagadywał Nialla, który go nie słuchał, bo był zajęty wchłanianiem swoich chrupek. Zayn był wpatrzony w swoje buty. Bingo! Spojrzałam na Hazze, który patrzył na mnie jakbym była jakimś obrazem w muzeum.
-Ślicznie wyglądasz-wyszeptał Harry. Poczułam ciepło na policzkach. Chciałam jakoś ukryć rumieńce, ale nie wiedziam jak. Miałam tylko jeden pomysł. Wtuliłam się w Zayna, chowając twarz w jego koszulkę. Chłopak chyba odebrał to inaczej. Objął mnie rękami w pasie i mocno do siebie przyciągnął. Nie wiem co mną kierowało, ale mi to nie przeszkadzało.
-Jedziemy wkońcu do tego klubu?-zapytałam.
-Jasne!-krzyknął Liam. Wsiedliśmy wszyscy do sześcioosobowego busika. Ja usiadłam z tyłu między Zaynem, a Niallem. Mulat obejmował mnie w pasie i uśmiechał się.  Ja rozmawiałam z Niallerem, który prawił mi komplementy. Po dziesięciu minutach dojechaliśmy na miejsce. Wyszliśmy z auta i skierowaliśmy się w stronę wejścia. Gdy przekroczyliśmy próg dyskoteki do naszych uszu dobiegła głośna muzyka oraz dudnienie basów. Podeszliśmy do baru i wypiliśmy po dwa drinki i zaczęliśmy tańczyć.
oczami Mariki
Znowu. Boże mam go dość. On o wszystko się czepia. O kogo chodzi? O mojego chłopaka. Znowu mi zrobił awanture o nic. Kocham go ale mam już dość. Coraz bardziej się go boję. Już nie raz on podniósł na mnie rękę ale ostatnio jest coraz bardziej agresywny. Gdy zaczęliśmy się spotykać nie był taki. To było przeciwieństwo tego Chaza. Co się z nim stało? Nie wiem. Ale wiem że dłużej tak nie potrafię. Idę do klubu. Muszę odreagować. Gdy weszłam do moich uszu dobiegł głośny bas, a do nosa ostry zapach alkoholu. Rozejrzałam się. Zobaczyłam że przy barze siedzi jakiś chłopak..skądś go znam..a..to ten sławny Louis Marchewka Tomlinson. Usiadłam obok niego i ślicznie się uśmiechnęłam.
oczami Louisa
Podszedłem do baru. Wszyscy tańczyli, ale ja miałem ochotę wypić. Usiadłem przy ladzie. Piłem drink, za drinkiem. W pewnym momencie obok mnie usiadła śliczna dziewczyna. Miała na głowie burze starannie ułożonych, loków w odcieniu ciemnego blondu. Uśmiechała się do mnie promiennie. Była ubrana w króciutkie spodenki jeansowe, czarne szpilki i bokserkę w kwiecisty wzór.
-Hej śliczna-zagadałem.
-Siemka-dziewczyna obdarzyła mnie swoim ślicznym uśmiechem.
-Co tu robisz sama?-zapytałem żeby się upewnić czy nie ma z nią nikogo.
-Siedzę i myślę...i pije-zaśmiała się słodko.
-Chcesz dołączyć do nas? I jak w ogóle się nazywasz?-zapytałem.
-Jasne i jestem Marika-odpowiedziała wesoło dziewczyna.
-Louis. Miło poznać-uśmiechnąłem się do niej. Poszliśmy do moich znajomych-Ej! To jest Marika-krzyknąłem żeby wszyscy mnie usłyszeli mimo grającej głośno muzyki. Przez cały wieczór już z nią nie rozmawiałem. Harry zaczął ją podrywać, co jej się bardzo podobało.
oczami Caitlin
Cały wieczór przetańczyłam z Zaynem i Niallem na zmianę. Nie powiem że mi się nie podobało-bo wręcz przeciwnie. Teraz tańczę z Zaynem do wolnej piosenki. Chłopak obejmuje mnie w talii i lekko kołyszemy się w rytm piosenki. Oparłam głowę o jego ramie i myślałam o Niallu. Dzisiaj dużo z nim rozmawiałam i wiele się o sobie dowiedzieliśmy. On coraz bardziej zaczynał mi się podobać. Ja miałam wrażenie że coraz bardziej podobam się Zaynowi, ale nie umiałam trzymać go na dystans. On też mi się pod jakimś względem podobał, ale nie tak jak Irlandczyk. Blondyn miał coś w sobie co mnie do niego przyciągało, coś co mnie fascynowało, coś z czego się śmiałam. Czułam się przy nim na prawdę ważna i bezpieczna. Spojrzałam w oczy Zayna. Były w nich iskierki szczęścia i niepewność. W pewnym momencie mulat zaczął przysuwać swoją twarz do mojej. Nie umiałam go odepchnąć. Musnął delikatnie moje usta i spojrzał jak zareaguje. Ja nic nie zrobiłam. Nie wiedziałam co. On ponownie mnie pocałował. Odwzajemniłam to. Kątem oka zauważyłam jak wściekły Niall wybiega z klubu. Oderwałam się od Zayna. Dałam mu w twarz. Wybiegłam za Niallem.
-Niall!-krzyczałam jak najgłośniej-Zatrzymaj się! Proszę!-chłopak w końcu uległ. Podbiegłam do niego i się w niego wtuliłam-Czemu uciekłeś?
-Bo..-chłopak wtulił się we mnie. Widziałam że próbuje zebrać myśli i mi odpowiedzieć-Ja..poczułem się tak...dziwnie jak Zayn i ty...
-Dla mnie to nic nie znaczyło-skłamałam. Znaczyło..ale nie wiele. Blondyn spojrzał mi w oczy.
-Podobasz mi się Cait....-wyszeptał Niall.
-----------------------------------------------------------------
tak wiem..masakra..trudno :P rozdział był pisany na szybko..bo ktoś..ciągle się upominał że chce go dzisiaj...więc trudno...moja strata :D jak to czytacie to skomentujcie..chce wiedzieć czy jest dla kogo pisać
do następnego

>wchodźcie na tego  bloga ! Jest super :D