sobota, 27 października 2012

Rozdział 10

7 lat później

-Mamo...patrz..znalazłam kwiatka-ucieszyła się moja córeczka. 
-O..jaki śliczny-uśmiechnęłam się ciepło do niej.
-To dla ciebie-mała Samantha dała mi kwiatka.
-Dziękuje kochanie-pocałowałam ją w policzek-oj..a kto ma takie zimne policzki? Może wracamy do domu? Zrobimy ciepłą herbatkę..i porobimy co będziesz chciała zgoda?-zapytałam a mała tylko przytaknęła główką. Odgarnęłam jej brązowe włosy i poprawiłam czapkę z Kubusiem Puchatkiem.
-Mamo..a może pośpiewamy?-zaproponowała Sami.
-Jak chcesz to możemy. A co chcesz śpiewać?
-Kiedyś nauczyłaś mnie takiej piosenki.. Wujek Zayn, wujek Liam, wujek Louis, Harry i tata podobno ją śpiewali jak mieli zespół.
-A..już wiem o jaką ci chodzi-uśmiechnęłam się, chociaż wcale nie miałam na to ochoty.
                                                           Baby You light up my world like nobody else
Zaczęłam śpiewać a po chwili moja córka dołączyła się do mnie
                                                 the way that you flip your hair gets me overwhelmed
                                                     but when you smile at the ground it ain't hard to tell
                                                           You don't kno-o-ow
                                                           You don't know you're beautiful!
                                                           If only you saw what I can see
                                                           You'll understand why I want you so desperately
                                                           Right now I'm looking at you and I can't believe
                                                           You don't kno-o-ow
                                                           You don't know, you're beautifu-u-ul!
                                                           That's what makes you beautiful!

Doszłyśmy do domu. Zdjęłam czapkę, kurtkę i buty i pomogłam rozebrać się dziewczynce.
-To zrobisz mi herbatkę?
-Oczywiście. A jaką chcesz?
-Taką jak zawsze...i..mamo..mogę pooglądać zdjęcia?
-Czemu nie? Album jest w moim pokoju na stoliku. Pooglądaj, a ja zrobię herbatkę i zadzwonię może jakiś twój wujek przyjdzie.
-Harry i ciocia Marika! Ale bez Darcy niech nie przychodzą...albo..oby Harry był-zaśmiałam się. Dziwnie brzmi jak sześciolatka do wszystkich moich przyjaciół mówi wujek lub ciocia, a do Hazzy po imieniu bo on uważa że wujkowanie go postarza. Nawet ostatnio wymyślił że jego córeczka nie będzie mogła powiedzieć do niego tata. Współczuję Marice.
-No dobrze..to zadzwonię do nich. A chcesz żebym ci zrobiła przyjęcie urodzinowe? Bo za kilka dni będziesz miała szóste urodziny-uśmiechnęłam się.
-Taaak!-krzyknęła mała i pobiegła na górę. Ja zrobiłam nam ciepły napój,zadzwoniłam do Mariki żeby przyszli ii ze szklankami poszłam do Sam. Posadziłam malucha na swoich kolanach.
-Mamo...czemu tata nie jest z nami?-zapytała córeczka. Nie wiedziałam co jej powiedzieć. Na szczęście zadzwonił dzwonek do drzwi.
-Kotku..później o tym porozmawiamy. Idź do siebie..zaraz Darcy do ciebie przyjdzie i się pobawicie-zeszłam na dół i otworzyłam.
-Dobrze że jesteście..musicie mi pomóc..niech Darcy idzie do Sam..a ja muszę z wami poważnie pogadać.
-Ok..Darcy idź na górę..tam jest Sami..pobawcie się a tata lub ja zaraz przyjdziemy-powiedziała Marika-A..i jeszcze jedno-teraz dziewczyna zwróciła się do mnie-Zayn będzie za pięć minut.
-Dobra..ale potrzebuje waszej pomocy..Sami często pyta czemu tata nie jest z nami..co mam jej powiedzieć?
-Może..prawdę-zaproponował Harry.
-Jak to brzmi? Kotku..bo tata mnie zostawił..i odszedł z tego zespołu o którym ci tyle mówiłam żeby zacząć samemu śpiewać..i nawet nie wiedział że jesteś u mnie w brzuszku..i nadal nie wie..ale na pewno jakby wiedział to by z nami był?-wyszeptałam smutno.
-Fakt..nie brzmi najlepiej..-z góry dobiegały jakieś piski.
-Może ja pójdę do nich? Bo się pozabijają..-powiedziała Marika i poszła na górę do naszych dzieci. Ja usiadłam skulona na łóżku i zamknęłam oczy.
-Czemu nadal nosisz ten naszyjnik od niego? I ten z serduszkiem i ten z literką N?-zapytał loczek, a ja westchnęłam.
-Obiecałam..że zawsze będę je nosić..
-On obiecał że zawsze będzie przy tobie i nigdy cię nie zrani...
-Skończ!-przerwałam mu.
-Ty go nadal kochasz..prawda?-nie odpowiedziałam więc chłopak mówił dalej-Minęło siedem lat..a ty nadal się z tym nie pogodziłaś...
-Myślisz że nie próbowałam? Na początku udawało mi się o nim nie myśleć..ale...teraz Sam znalazła stary album ze zdjęciami moimi i Nialla..i pytała kto to..to jej powiedziałam że to jej tata i ja kiedyś..ale ona chce wiedzieć coraz więcej..za cztery dni..czyli w sobotę są jej szóste urodzinki...ona wymyśliła sobie prezent..że chce tate...i co ja mam zrobić?
-Urodziny? Szóste? czyli będą księżniczki i jednorożce?!-dopytywał chłopak na co ja się zaśmiałam.
-Jak dziecko...-wyszeptałam. Usłyszałam że drzwi się otworzyły. Nagle ktoś zasłonił mi oczy.
-Hm...kto wchodzi do tego domu jak do siebie...Liam..nie..on ma cieplejsze ręcę..Sam..nie..ona ma mniejsze ręce..więc nie wiem..a teraz Zayn jak nie zabierzesz rąk to dostaniesz...-zaśmiałam się a chłopak odsłonił mi oczy.
-Co dostanę?-zapytał?
-A co chcesz?
-Buziaka w policzek.
-Czyli tego na pewno nie dostaniesz-zaśmiałam się. Harry powiedział Zaynowi wszystko to co ja powiedziałam mu.
-Czyli będą księżniczki?!-zapytał Zayn z entuzjazmem.
-No ja się poddaje..-westchnęłam.
-No wiem o co chodzi..to..nie możesz zadzwonić do niego? Byście pogadali..powiedziałabyś że macie dziecko..i że Sam chce żeby on..
-Nie!-przerwałam mu-Nie chce go widzieć..słyszeć..wiedzieć że on żyje..nie chcę go znać..a w ogóle jak wy możecie tak normalnie oo nim gadać? Was też zostawił..mi napisał smsa a wam nic nie powiedział że wyjeżdża i że odchodzi z zespołu..
-Wiem..ale..my się z tym pogodziliśmy...on wybrał to co uważał za lepsze dla niego..
-Czyli koniec kłamstw?!-nie wytrzymałam i wybuchłam płaczem-On sam powiedział że mnie nie chce i nawet nie chciał. Że chodziło mu tylko i wyłącznie o seks!
-To nie prawda..ja...gadałem z nim..i..wiem czemu tak powiedział. Bardzo mu zależało na tej karierze a myślał że jak tak zrobi..to łatwiej zapomnisz...wiesz ile on płakał?
-Nie obchodzi mnie to rozumiesz? On jest zwykłym chujem, mnie potraktował jak szmatę....zwykłą dziwkę..która teraz ma zjebaną młodość bo musi wychowywać bachora..który potrzebuje ojca ale go nie ma!-wykrzyczałam. Poszłam do Mariki.
-Zajmiesz się Sam tak przez kilka godzin? Ja muszę wyjść...-powiedziałam wycierając łzy.
-Jasne..coś się stało?-zapytała z troską.-Pogadamy..kiedy indziej-rzuciłam i wybiegłam z domu.

oczami Nialla

Siedziałem i myślałem. Jutro mam wywiad, pojutrze sesje, w piątek impreza a w sobotę wolne. Może pojadę do Zayna? On jako jedyny mi wybaczył. Szkoda że Cait nie potrafi tego zrobić. Podobno ma dziecko..ciekawe z kim...Westchnąłem. Kochałem ją. Ale cóż. Takie jest rzucie, nieraz da kopa w dupe, ale trzeba poczuć serca bicie i mówić że jest super. Wziąłem swój telefon. Wybrałem numer Zayna. Odebrał po chwili.
-Paula..poczekaj..wyjdę z domu bo jestem z Harrym i dzieciakami..-powiedział Zayn. Czyli ukrywa ze ma ze mną kontakt i dalej się przyjaźnimy? Szkoda..ale ważne że jest.
-No czekam czekam-zaśmiałem się.
-No co stary u ciebie?
-A jakoś leci..w sobotę..może bym wpadł do ciebie?
-Eee..ale że w tą sobotę? Bo Sami...córka Caitlin..ma szóste urodziny..i...nie dam rady się wyrwać..albo..przyjedź na nie..ale przyjedź kilka godzin wcześniej..bo musimy pogadać..
-Dobra..nie będę się wtrącał..przecież domyślam się kto tam będzie...
-Wszyscy oprócz Cait ci wybaczyli..mimo że ona chyba też..tylko trudno jej bez ciebie..
-Trudno? A już ma bachora..wyszło ze zaszła w ciąże mniej więcej jak wyjechałem..-westchnąłem.
-Debilu..tak..masz racje..i zaszła w ciąże z tobą-powiedział Zayn i się rozłączył. Czyli to moje dziecko? Dlaczego mi nie powiedziała..Sami..Samantha..moja córka..która pewnie nie wie o moim istnieniu...Pojadę na te urodziny...chcę poznać małą..tylko jak to zrobić żeby nie spotkać się z Cait? Chyba nie osiągalne...to jej córka, jej oczko w głowie..będzie jej pilnować..ale coś wymyślę..
---------------------------------------------------------
i oto rozdział....nie jest najlepszy..ale ja jestem z niego zadowolona..:)
Już mam pomysł na kolejne..ale czasu nie mam więc chyba będę dodawać rozdziały co tydzień w weekendy..:)
Z dedykacją dla Mariki :D i do następnego :*