Wróciłam do domu. Pogadałam trochę z przyjaciółmi, a Sami cały czas razem z Darcy bawiły się lalkami.
-Idziemy jutro do wesołego miasteczka?-wykrzyczał Harry.
-Wesołe miasteczko?!-przybiegły dziewczynki wypytując o co nam chodzi z wesołym miasteczkiem. Marika się zaśmiała.
-Jutro...idziecie do wesołego miasteczka..zgadnijcie z kim..-uśmiechnęła się promiennie do dziewczynek.
-Z..wujkiem Louisem? On fajnie..tak..podrzuca-powiedziała Darcy. Sam na nią spojrzała. Obie się uśmiechały.
-Idziecie..z..Harrym-wykrzyczała Marika i zaczęła udawać że się cieszy z dziewczynkami(czyli skakać, piszczeć itp).
-Że z kim?!-zapytał Harry.
-Z tobą..ty zaproponowałeś to na tyle głośno że one usłyszały..więc ty idziesz-zaśmiałam się. Zayn siedział cicho i się nie odzywał. Każdy był pochłonięty rozmową oprócz niego. Podeszłam do chłopaka.
-Coś się stało? Jakiś..smutny się wydajesz...
-Nie..nic się nie stało..myślę sobie czy dobry prezent mam dla mojej chrześniaczki..-zaśmiał się chłopak. Tak to on jest ojcem chrzestnym Samanthy, a jego narzeczona-Paulina jest jej chrzestną.
-A co wybrałeś?-uśmiechnęłam się.
-Coś..o czym marzyła od dawna..tylko nie wiem czy ty będziesz zadowolona.
-Ugh..jakoś przeżyje psa...jak ją to uszczęśliwi to zgodzę się na wszystko.
-Wszystko? No to dobrze bo to nie jest szczeniaczek-zaśmiał się mulat.
-Ej..ale ja kotów nie mogę mieć..mam alergię..chyba wiesz.
-Wiem..mam lepszy prezent...i dla cb też..-powiedział niepewnie chłopak-No ale koniec tematu bo to niespodzianka-spojrzałam na niego wystraszona. Ona strasznie chciała jakieś zwierzątko więc boję się co ten głupek wymyślił.
-Wiesz..ja jestem umówiony z kolegą ze starych czasów..żeby się spotkać..ej..a on może przyjść ze mną na urodziny Sam?-zapytał Malik.
-Jasne..chętnie go poznam..-zaśmiałam się a chłopak pożegnał się i wyszedł.
oczami Nialla
Postanowiłem odwołać wszystkie plany do końca tego miesiąca. Muszę poznać Sam i spróbować dogadać się z Cait. Już zapytałem się Zayna czy mogę przyjechać szybciej żeby z nim porozmawiać. Właśnie stoję pod drzwiami mulata. Za pięć minut powinien tu być. Jak głupek gapiłem się w klamkę, gdy ktoś mnie uderzył w ramię. Odwróciłem się i zobaczyłem mojego przyjaciela. Przywitaliśmy się i weszliśmy do domu.
-Jaka ona jest?-zapytałem niepewnie.
-Ale kto? Cait? Prawie się nie zmieniła..trochę wyładniała i teraz jest minimalnie więcej odpowiedzialna..ale tylko przy dziecku..bez Sami jest dalej tą samą świrniętą dziewczyną..-zaśmiał się Malik robiąc nam coś do jedzenia.
-Wiesz że nie o nią pytam-wyszeptałem a mój kolega westchnął.
-Słodka, mądra, kocha się wygłupiać i bawić ze mną, Harrym i Louisem. Można powiedzieć że przyjaźni się z Darcy i Jaxonem. Ma śliczny uśmiech...i po prostu jest przecudowna-powiedział Zayn uśmiechając się. Widać że przywiązał się do małej.
-A...jak..jak ona wygląda?
-Hmm...w komodzie pod telewizorem jest album..tam są jej zdjęcia..pooglądaj jeśli chcesz-odrazu poderwałem się z miejsca i zacząłem oglądać zdjęcia.1-z podpisem,,dzień dziecka i zakupy'' , 2-z podpisem,,dumna dwulatka'' 3-z podpisem,,zabawa przy basenie z Jaxonem'',4-z podpisem ,,z KFC z Jaxonem'', 5-z podpisem ,,pokaz na dzień matki''. Więcej nie zdołałem obejrzeć..miałem łzy w oczach. Mała jest taka śliczna..ej..chwila..
-Kto to Darcy i Jaxon?-zapytałem. Dopiero teraz uświadomiłem sobie że nie wiem kto to jest.
-Darcy to córka Mariki i Hazzy, a Jaxon to synek Liama i Klaudii.
-Ile mnie ominęło...jaki jestem głupi..przecież..ja..ja ją nadal kocham..-schowałem twarz w dłonie. Nie powstrzymywałem łez. Po co mam pokazywać że jestem silny..skoro nie jestem? Miłość..co to właściwie jest? Nikt chyba tego nie wie..to dziwne i najbardziej tajemnicze uczucie. Do każdej osoby odczuwa się to inaczej..inaczej kocha się mamę niż tatę, babcią niż dziadka, jeszcze inaczej przyjaciela niż dziewczynę. Za osobę, którą się kocha można oddać życie..ale jak poznać że się kogoś kocha? Tęskniąc za ukochaną osobą tuż sekundę po tym jak wyjdzie? Chcąc być jak najbliżej niej? Czując dziwne mrowienie zwane ,,motylkami'' w brzuchu przy każdym dotyku? Tak..kochałem Caitlin ponad życie..a teraz? Też..ale ja jestem głupim zdeformowanym pokemonem i spieprzyłem coś..co było dla mnie ważne.
-Teraz Caitlin jest..sama w domu?
-Już chyba tak..znaczy z Sami..a co?
-Idziemy do nich...-powiedziałem i wstałem.
-Ale..miałeś tam iść..dopiero w sobotę...
-Ale chcę teraz..albo...pójdę sam..gdzie ona mieszka?
-Tam gdzie kiedyś..ale..nie wiem czy to najlepszy pomysł..-nie słuchałem co dalej mówi bo wyszedłem. Po kilku minutach zapukałem do drzwi mojej byłej dziewczyny.
oczami Caitlin
Rysowałam motylka dla Sam gdy ktoś zapukał.
-Mamo..ja otworze...dobrze?-zapytała mała.
-Dobrze..to pewnie Harry zobaczył że zostawił telefon-uśmiechnęłam się do małej. Samantha zbiegła na dół i otworzyła. Po sekundzie spowrotem była koło mnie.
-Mamo..dziękuje..to ty zadzwoniłaś do taty żeby przyszedł..jestem pewna..-powiedziała mała i mnie przytuliła. Doznałam szoku. Po chwili drzwi pokoju się otworzyły a tam stał nikt inny, tylko Niall.
--------------------------
rozdział z dedykacją dla mojego trolla-Natalia...przez ciebie mam głupie pomysły...jak będę je pisała...to twoja wina...:D ale i tak jesteś dla mnie jak siostra..(chyba pamiętasz naszą rozmowę o rodzeństwie..?:P)
no..rozdział dodam..jak go napisze...i jak będzie tu więcej niż 4 komentarze...bo czyta to z 5-6 osób..czyli to nie powinien być problem..i..to chyba na tyle
do następnego :D
-A co wybrałeś?-uśmiechnęłam się.
-Coś..o czym marzyła od dawna..tylko nie wiem czy ty będziesz zadowolona.
-Ugh..jakoś przeżyje psa...jak ją to uszczęśliwi to zgodzę się na wszystko.
-Wszystko? No to dobrze bo to nie jest szczeniaczek-zaśmiał się mulat.
-Ej..ale ja kotów nie mogę mieć..mam alergię..chyba wiesz.
-Wiem..mam lepszy prezent...i dla cb też..-powiedział niepewnie chłopak-No ale koniec tematu bo to niespodzianka-spojrzałam na niego wystraszona. Ona strasznie chciała jakieś zwierzątko więc boję się co ten głupek wymyślił.
-Wiesz..ja jestem umówiony z kolegą ze starych czasów..żeby się spotkać..ej..a on może przyjść ze mną na urodziny Sam?-zapytał Malik.
-Jasne..chętnie go poznam..-zaśmiałam się a chłopak pożegnał się i wyszedł.
oczami Nialla
Postanowiłem odwołać wszystkie plany do końca tego miesiąca. Muszę poznać Sam i spróbować dogadać się z Cait. Już zapytałem się Zayna czy mogę przyjechać szybciej żeby z nim porozmawiać. Właśnie stoję pod drzwiami mulata. Za pięć minut powinien tu być. Jak głupek gapiłem się w klamkę, gdy ktoś mnie uderzył w ramię. Odwróciłem się i zobaczyłem mojego przyjaciela. Przywitaliśmy się i weszliśmy do domu.
-Jaka ona jest?-zapytałem niepewnie.
-Ale kto? Cait? Prawie się nie zmieniła..trochę wyładniała i teraz jest minimalnie więcej odpowiedzialna..ale tylko przy dziecku..bez Sami jest dalej tą samą świrniętą dziewczyną..-zaśmiał się Malik robiąc nam coś do jedzenia.
-Wiesz że nie o nią pytam-wyszeptałem a mój kolega westchnął.
-Słodka, mądra, kocha się wygłupiać i bawić ze mną, Harrym i Louisem. Można powiedzieć że przyjaźni się z Darcy i Jaxonem. Ma śliczny uśmiech...i po prostu jest przecudowna-powiedział Zayn uśmiechając się. Widać że przywiązał się do małej.
-A...jak..jak ona wygląda?
-Hmm...w komodzie pod telewizorem jest album..tam są jej zdjęcia..pooglądaj jeśli chcesz-odrazu poderwałem się z miejsca i zacząłem oglądać zdjęcia.1-z podpisem,,dzień dziecka i zakupy'' , 2-z podpisem,,dumna dwulatka'' 3-z podpisem,,zabawa przy basenie z Jaxonem'',4-z podpisem ,,z KFC z Jaxonem'', 5-z podpisem ,,pokaz na dzień matki''. Więcej nie zdołałem obejrzeć..miałem łzy w oczach. Mała jest taka śliczna..ej..chwila..
-Kto to Darcy i Jaxon?-zapytałem. Dopiero teraz uświadomiłem sobie że nie wiem kto to jest.
-Darcy to córka Mariki i Hazzy, a Jaxon to synek Liama i Klaudii.
-Ile mnie ominęło...jaki jestem głupi..przecież..ja..ja ją nadal kocham..-schowałem twarz w dłonie. Nie powstrzymywałem łez. Po co mam pokazywać że jestem silny..skoro nie jestem? Miłość..co to właściwie jest? Nikt chyba tego nie wie..to dziwne i najbardziej tajemnicze uczucie. Do każdej osoby odczuwa się to inaczej..inaczej kocha się mamę niż tatę, babcią niż dziadka, jeszcze inaczej przyjaciela niż dziewczynę. Za osobę, którą się kocha można oddać życie..ale jak poznać że się kogoś kocha? Tęskniąc za ukochaną osobą tuż sekundę po tym jak wyjdzie? Chcąc być jak najbliżej niej? Czując dziwne mrowienie zwane ,,motylkami'' w brzuchu przy każdym dotyku? Tak..kochałem Caitlin ponad życie..a teraz? Też..ale ja jestem głupim zdeformowanym pokemonem i spieprzyłem coś..co było dla mnie ważne.
-Teraz Caitlin jest..sama w domu?
-Już chyba tak..znaczy z Sami..a co?
-Idziemy do nich...-powiedziałem i wstałem.
-Ale..miałeś tam iść..dopiero w sobotę...
-Ale chcę teraz..albo...pójdę sam..gdzie ona mieszka?
-Tam gdzie kiedyś..ale..nie wiem czy to najlepszy pomysł..-nie słuchałem co dalej mówi bo wyszedłem. Po kilku minutach zapukałem do drzwi mojej byłej dziewczyny.
oczami Caitlin
Rysowałam motylka dla Sam gdy ktoś zapukał.
-Mamo..ja otworze...dobrze?-zapytała mała.
-Dobrze..to pewnie Harry zobaczył że zostawił telefon-uśmiechnęłam się do małej. Samantha zbiegła na dół i otworzyła. Po sekundzie spowrotem była koło mnie.
-Mamo..dziękuje..to ty zadzwoniłaś do taty żeby przyszedł..jestem pewna..-powiedziała mała i mnie przytuliła. Doznałam szoku. Po chwili drzwi pokoju się otworzyły a tam stał nikt inny, tylko Niall.
--------------------------
rozdział z dedykacją dla mojego trolla-Natalia...przez ciebie mam głupie pomysły...jak będę je pisała...to twoja wina...:D ale i tak jesteś dla mnie jak siostra..(chyba pamiętasz naszą rozmowę o rodzeństwie..?:P)
no..rozdział dodam..jak go napisze...i jak będzie tu więcej niż 4 komentarze...bo czyta to z 5-6 osób..czyli to nie powinien być problem..i..to chyba na tyle
do następnego :D